Trudno się nie zgodzić. Zatrzymało mnie "Te dwie tożsamości nie mogą współistnieć w jednym ciele". To prawda - ale może dobrze byłoby dopowiedzieć, że męska tożsamość nie wyklucza chwil słabości, że proszenie pomoc nie jest ujmą na męskim honorze, że mężczyzna nie musi być zawsze ze stali. Ja osobiście nie chciałabym zeby po epoce Piotrusiów Panów przyszła znowu epoka facetów silnych i milczących jak w nudnych powieściach, zrośniętych ze swoimi rdzewiejącymi zbrojami. Piszę to jako matka jednego.
Dziękuję za ten głos! Dla wielu siła kojarzy się z brakiem pęknięć, z byciem głazem, który nic nie czuje. Ale taki głaz, gdy uderzy w niego coś naprawdę ciężkiego, po prostu pęka na kawałki.
Prawdziwa siła (męska tożsamość) to nie brak słabości, ale umiejętność wzięcia za nie odpowiedzialności. Chłopiec chowa się przed problemem, natomiast mężczyzna potrafi powiedzieć: „Jest ciężko, nie wiem wszystkiego, ale stoję dalej”.
Pokazanie synowi, że ojciec bywa zmęczony lub błądzi, ale się nie poddaje, to własnie lekcja autentyczności. To uczy go, że bycie mężczyzną to nie posiadanie zbroi, której nie da się przebić, ale posiadanie kręgosłupa, który trzyma cię w pionie, gdy wieje wiatr.
Piszę o tym w tekście „Wiking i Ojciec” – o tym, jak łączyć siłę, która chroni, z łagodnością, która buduje relację. Natomiast o słabościach, które są potrzebne tutaj: Siła porażki – dlaczego synowie potrzebują ojców, którzy przegrywają?
nooo może obecne pokolenie ojców ogarnie, bo to , w którym był mój to co mogło zrobić jako nieodpowiedzialny alkus? ojcowie, którzy urodzili się w latach 60, 70 są powodem tego co teraz mamy
Oczywiście nie znam Twojej sytuacji, ale myślę, że warto patrzeć na ojca przez pryzmat czasów, w których przyszło mu pełnić tę rolę. Dziś mamy większą świadomość tego, co robimy, jak wychowujemy i jak budujemy relacje z dziećmi.
Mądry i ważny tekst.
Piszę to jako kobieta i matka. Dziękuję i podaję dalej.
:) dziękuję i pozdrawiam:)
Rytuał przejścia, tak bardzo potrzebny chłopakom -pełna zgoda.
Trudno się nie zgodzić. Zatrzymało mnie "Te dwie tożsamości nie mogą współistnieć w jednym ciele". To prawda - ale może dobrze byłoby dopowiedzieć, że męska tożsamość nie wyklucza chwil słabości, że proszenie pomoc nie jest ujmą na męskim honorze, że mężczyzna nie musi być zawsze ze stali. Ja osobiście nie chciałabym zeby po epoce Piotrusiów Panów przyszła znowu epoka facetów silnych i milczących jak w nudnych powieściach, zrośniętych ze swoimi rdzewiejącymi zbrojami. Piszę to jako matka jednego.
Dziękuję za ten głos! Dla wielu siła kojarzy się z brakiem pęknięć, z byciem głazem, który nic nie czuje. Ale taki głaz, gdy uderzy w niego coś naprawdę ciężkiego, po prostu pęka na kawałki.
Prawdziwa siła (męska tożsamość) to nie brak słabości, ale umiejętność wzięcia za nie odpowiedzialności. Chłopiec chowa się przed problemem, natomiast mężczyzna potrafi powiedzieć: „Jest ciężko, nie wiem wszystkiego, ale stoję dalej”.
Pokazanie synowi, że ojciec bywa zmęczony lub błądzi, ale się nie poddaje, to własnie lekcja autentyczności. To uczy go, że bycie mężczyzną to nie posiadanie zbroi, której nie da się przebić, ale posiadanie kręgosłupa, który trzyma cię w pionie, gdy wieje wiatr.
Piszę o tym w tekście „Wiking i Ojciec” – o tym, jak łączyć siłę, która chroni, z łagodnością, która buduje relację. Natomiast o słabościach, które są potrzebne tutaj: Siła porażki – dlaczego synowie potrzebują ojców, którzy przegrywają?
Zapraszam do lektury :)
https://www.ojciectrzech.pl/p/wiking-i-ojciec
https://www.ojciectrzech.pl/p/sia-porazki-dlaczego-synowie-potrzebuja
nooo może obecne pokolenie ojców ogarnie, bo to , w którym był mój to co mogło zrobić jako nieodpowiedzialny alkus? ojcowie, którzy urodzili się w latach 60, 70 są powodem tego co teraz mamy
Oczywiście nie znam Twojej sytuacji, ale myślę, że warto patrzeć na ojca przez pryzmat czasów, w których przyszło mu pełnić tę rolę. Dziś mamy większą świadomość tego, co robimy, jak wychowujemy i jak budujemy relacje z dziećmi.